O św. Walenty, według moich życzeń Niezwłocznie daj mi męża, bo się zaczą styczeń. O sw. Walenty, dręczą mnie wyrzuty, Daj mi męża natychmiast, bo się zaczą luty. Czy młody, czy stary?.....może byc i starzec Byleby był mężem, bo się zaczą marzec. Dosyc tych sukienek i warkoczy plecień, Trudno mi juz czekac, bo się zaczą kwiecień. Jak miło życ ptaszynie w zielonym gaju O święty daj męża, choc w miesiącu maju. Dopomóż, Walenty, stęsknionemu sercu, A jak nie dasz w maju, dajże chciaż w czerwcu. Grabarz, czy kulawy, może byc i skrzypek Byle został mężem bo się skończył lipiec. Nie dawaj święty więcej już cierpiec Na gwałt dawaj męża bo się zaczą sierpień. Na pola już prosto i za pasem jesień, A ja jeszcze panna, choc się zaczą wrzesień. Hycel, czy też rolnik, może byc lakiernik Święty dawaj męża, bo to już październik. Już nastaje zima i liśc z drzewa opadł Sama pod pierzyną, choc przecież listopad. Nie dawaj o święty więcej takich złudzeń Daj w podarku męża, choc w ostatni grudzień. Bo gdy pod choinkę męża nie dostanę, To już starą panną na zawsze zostanę.